Dawid Murek i Bartosz Gawryszewski: Dziękujemy!

27/06/2018

W tym okienku transferowym z naszym klubem żegnają się między innymi Dawid Murek oraz Bartosz Gawryszewski – dwie wielkie postaci polskiej siatkówki. Obu zawodnikom należą się serdeczne podziękowania za zaangażowanie, postawę i czas spędzony w Stoczni Szczecin. W tym także ten, który poświęcali klubowi poza treningami czy meczami. Zawsze chętni do współpracy, pełni pasji, uśmiechnięci i otwarci. Dawid i Bartek rozstali się z klubem w wyjątkowo przyjaznej atmosferze i w stolicy Pomorza Zachodniego zawsze będą witani z należną serdecznością.

Co pozostanie w Waszej pamięci po miesiącach spędzonych w Szczecinie?

Dawid Murek: Ja będę na pewno bardzo mile wspominał te dwa lata, bo nie ukrywam, że dostałem szansę, by pobawić się jeszcze w siatkówkę. I dziękuję władzom klubu, przede wszystkim Kubie Markiewiczowi, właśnie za to, że mogłem kontynuować karierę na tym poziomie.

Bartosz Gawryszewski: Na pewno zachowuję same dobre wspomnienia. W drużynie panowała naprawdę wspaniała atmosfera. Pierwsza część sezonu, która była niesamowita, można powiedzieć, że zabezpieczyła nam całe rozgrywki. Były momenty, kiedy byliśmy naprawdę wysoko, ograliśmy kilka ekip, które były stawiane w tych meczach w roli absolutnych faworytów. Same dobre rzeczy związane z osobą trenera Mieszko Gogola, niesamowicie rozwijającą się postacią, która może namieszać na polskim rynku trenerskim.

Dawid, jedna rzecz w twoim życiu na zawsze będzie związana ze Szczecinem. To tutaj doczekałeś się debiutu swojej córki w reprezentacji Polski.

Dawid Murek: Do tego dążyłem, żeby ten moment nastąpił wtedy, gdy ja będę jeszcze czynnym zawodnikiem. Najważniejsze, że dotrwałem do tej chwili, przeżyłem, czuję się dobrze zdrowotnie i to też jest powód do dumy.

Podjęliście decyzje o odejściu z klubu. Bartek nawet w trakcie obowiązującego kontraktu. Dlaczego i w jakiej atmosferze?

Dawid Murek: Trochę też żałuję, że tak się to skończyło, ale stwierdziłem, że trzeba wreszcie gdzieś osiąść, czyli w Częstochowie, gdzie mamy dom. I starczy już może tych przeprowadzek, tego jeżdżenia po świecie.

Bartosz Gawryszewski: Odbyłem z właścicielem klubu bardzo fajną rozmowę. Wszystko przebiegło w pokojowej atmosferze. Dostałem propozycję z innego klubu i grałem cały czas w otwarte karty. Rozmawialiśmy długo z Kubą Markiewiczem, a ten stwierdził, że jeżeli mam takie wyzwanie przed sobą i czuję, że może mi ono jeszcze pomóc w dalszym rozwoju siatkarskim, to on nie będzie blokował mi drogi. Uścisnęliśmy sobie dłonie i rozstaliśmy się z uśmiechami na twarzy. W swojej karierze miałem już taką sytuację i nie była to wtedy taka prosta sprawa, a tutaj dzięki uprzejmości Kuby i Mieszko Gogola nikt nikomu nie robił pod górę. Jestem niezmiernie wdzięczny obu za to, że pozwolili mi pójść inną drogą.

Czy jest jakieś miejsce w Szczecinie, za którym będziesz tęsknił?

Bartosz Gawryszewski: Od razu powiem Netto Arena. Mam wiele pięknych wspomnień, związanych z klubem i dlatego to miejsce bardzo dobrze mi się kojarzy i zostanie na długo w pamięci. A jeśli chodzi o samo rozstanie się z klubem, to takiej atmosfery mogę życzyć każdemu i jest to naprawdę rzecz niecodzienna. W życiu pojawiają się różne sytuacje, a klub nie staje przeciw i pomaga człowiekowi w obieraniu odmiennej drogi. To powinien być wzór do naśladowania dla innych. Dlatego zawsze będę wracał do Szczecina z uśmiechem na twarzy i jeśli  klub kiedyś będzie potrzebował mojej pomocy, to zawsze może na mnie liczyć.

Dawid, czego dzisiaj życzyć Ci w takim razie najbardziej?

 Dawid Murek: Chyba jednak zdrowia, bo jak będzie zdrowie, to wszystko się będzie jakoś układać. Także ja bym zarówno sobie, jak i wszystkim innym życzył właśnie zdrowia. Bo bez niego będzie ciężko w naszym zawodzie.

Galeria

2018-11-29 21-40-34_IMGA0759 2018-11-29 21-39-02_IMGA0750 2018-11-29 21-38-43_IMGA0747 2018-11-29 21-37-48_IMGB5288 2018-11-29 21-32-18_IMGA0735 2018-11-29 21-30-30_IMGB5280